Nie mówię, że tak jest - tylko, że tak się dzisiaj czuje. Bo przecież nie po raz pierwszy wcześniejsze plany trzeba zmodyfikować i nie ma w tym niczyjej winy - zresztą te plany jakoś od początku nie bardzo się układały...
Puste konto - ten stan ciągnie się już od tygodnia i jakoś sobie radzę.
Samochód się psuje - ma 11 lat to ma prawo się psuć a ja powinnam się cieszyć, że właśnie zajmie się nim mechanik. Chociaż nie bardzo mam na to pieniądze.
Moi rodzice są skonfliktowani i ze sobą nie rozmawiają - no cóż żadna nowość. Ten stan jest permanentny i co jakiś czas powraca. A że biorę stronę Mamy - no cóż mój Ojciec sam mnie wkurzył olewając sprawę mojego samochodu a tym samym moje bezpieczeństwo....
Mój brat nie odbiera telefonów i nikt nie wie jakie on ma w końcu plany, więc nikt nie wie kiedy i czy w ogóle przyjedzie - a to też żadna nowość. Z nim nie można sobie niczego zaplanować.
No i na koniec M. - skoro moje plany się pozmieniały to lepiej bym przyjechała do nie go jutro rano przed rodzinnym spotkaniem (na które wybieramy się razem) - nie chce ze mną spędzić wieczoru? :-( No dobrze nie o to chodzi. Jeszce mi potem wysyła sms z podziękowaniem za wyrozumiałość i zapewnieniem o swoich uczuciach. Tylko, że ostatnio to widzieliśmy się w niedzielę i poniedziałkowy poranek. Och, jak bym chciała, żeby rozwiązał już swoje sprawy - żeby miał znów czas dla mnie - no dobrze, dobrze ja wiem - ale tak się czuję jak by ktoś kopał mnie po moich obolałych mięśniach, obolałych po ostatnim treningu. No cóż miewam pogmatwane stany emocjonalne - chyba powinnam iść na trening i wypocić sobie te głupoty z głowy....

0 komentarze:
Prześlij komentarz