środa, 14 grudnia 2011

Zerkając na chwile za siebie...



Spojrzałam na moje wpisy, te z przed roku, i.... Życie potrafi zaskoczyć. Jeszcze rok temu przed świętami pisałam, że brak jakichkolwiek porywów serca i w gruncie rzeczy nie spodziewam się aby święta były jakieś wyjątkowe a wśród życzeń raczej nie znajdą się te o miłości (rodzina już zwątpiła, że są jakieś szanse)... a teraz? Z niecierpliwością oczekuję świąt, chociaż wigilia będzie trochę smutna jedynie z rodzicami, jednak kolejne świąteczne dni spędzę z .... właśnie z ukochanym mężczyzną.
Ten rok był niesamowity, zupełnie przewrócił w moim życiu. Uśmiecham się do siebie myśląc o tym jak bardzo wątpiłam w fakt, że ten rok coś zmieni i jak widzę, ile faktycznie zmienił.
Mogę teraz wszystkim powiedzieć - ryzykujcie jeśli tylko czegoś chcecie, działajcie, dobijajcie się, nie podawajcie się NIGDY - no może nie wsadzajcie palce między drzwi ;-) bo to boli - ale łomem, wytrychem każdym sposobem by dotrzeć do szczęścia. Nie wiem co będzie jutro, czasami jeszcze się lękam, że to takie kruche szczęście, że mogę je stracić, ale "dzisiaj" cieszę się z tego roku i choć nie snuję planów na kolejny to mam nadzieję, że nie będę już teraz samotna....

0 komentarze:

Prześlij komentarz